"Osaczona" to V cz. z cyklu "Dom Nocy". Przyznam, że mniej wytrwały czytelnik może już na tym etapie poczuć się nieco zmęczony tym wydawałoby się ciągnącym się w nieskończoność cyklem.
Sama "Osaczona" ma - bagatela 400 str. Odniosłam wrażenie, że autorki musiały się trochę namęczyć, by stworzyć tak grubą powieść. Książka jest przeładowana niepotrzebnymi opisami i dialogami. Najwięcej jednak miejsca zajmują nieszczęsne przemyślenia Zoey dotyczące jej problemów z facetami. Główna bohaterka nieustannie usprawiedliwia się sama przed sobą ze swojego niechlubnego zwyczaju do posiadania kilku chłopaków na raz. Najbardziej jednak irytujące są fragmenty, gdy Zoey wprost wyraża swoje przekonanie, że to jej wybrankom czegoś brakuje skoro nie może się na żadnego zdecydować. Jej zamiłowanie do podbojów męskich serc jest tak denerwujące, że nie da się przejść obok niego obojętnie. A w V części jest z tym chyba najgorzej, bo Zo pobija swój rekord i romansuje na raz z aż CZTEROMA facetami. (masakra!)
Cała akcja powieści zamyka się w dwóch dniach. Są one jednak dość intensywne i dużo się na ich przestrzeni dzieje. Wciągnęły mnie losy bohaterów i poczułam panującą w ich świecie grozę. Zo i jej przyjaciele musieli mierzyć się z siłami zła o jakich jeszcze do niedawna nie mieli pojęcia. Sposób prowadzenia przez nich tej walki, spryt jakim się wykazali i wsparcie jakiego sobie wzajemnie udzielali było z pewnością lepszą stroną książki. Podobał mi się także pomysł z tajemniczymi wierszami, których znaczenie musieli rozszyfrować bohaterowie. Mroczna poezja idealnie wpasowała się w klimat powieści i nie sprawiała wrażenie banalnej.
W "Osaczonej" Zoey jest przedstawiona jako dojrzała adeptka, która bardzo dobrze włada żywiołami, którymi obdarowała ją Nyks. Jestem ciekawa czy w kolejnych częściach jeszcze jakoś rozwinie swoje talenty czy to już może maksimum jej możliwości. Mam nadzieję, że autorki nas jakoś zaskoczą :)
Książkę czyta się szybko i tak jak pozostałe tomy cyklu nie jest zbyt wymagającą lekturą. A okładka powieści cieszy oko, jest naprawdę prześliczna.... Nie żałuje czasu poświęconego na czytanie, bo byłam ciekawa jak rozwinie się cała fabuła i co stanie się z bohaterami. Jednakże tej części nie czytałam na pewno z zapartym tchem. Za dużo było odwołań do poprzednich części, w którym autorki przypominały sporo z tego co się wcześniej wydarzyło. Może dla czytelników, którzy robią duże odstępy pomiędzy czytaniem kolejnych tomów jest to na plus, dla mnie czytającej wszystko w miarę na świeżo nie był to zabieg, który by mi sprawił radość. Do tego było dużo nieistotnych opisów, dialogów i tanich romansowych wstawek.
Moja ocena: 5/10
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz