środa, 24 czerwca 2015

Recenzja: NIEZIEMSKA - CYNTHIA HAND

"Wzruszająca opowieść o przeznaczeniu, pierwszej miłości i dramatycznej walce między głosem obowiązku, a głosem serca. Dziewczyna - anioł rozdarta pomiędzy swoim pierwszym anielskim obowiązkiem a pierwszym ziemskim uczuciem. Czy siedemnastoletnia Clara Gardner jest gotowa, by zmierzyć się ze swoim przeznaczeniem?"

Tytuł oryginalny: UNEARTHY; str: 399

Książkę "upolowałam" w bibliotece. Szukałam czegoś  lekkiego i przyjemnego po wykańczającej sesji i  ciągłym czytaniu przyciężkich, z góry narzuconych  rzeczy. Nie zawiodłam się, rzeczywiście przy "Nieziemskiej" można się odprężyć, zrelaksować i spędził miło popołudnie, czy tam wieczór. Chciałam odpłynąć w świat wyobraźni, fantazji autorki i to mi się bez wątpienia udało. Zaletą tej pozycji był dla mnie fakt, że jest o aniołach. Czytałam kilka książek o wampirach, czarownicach itp. stworach. A to było dla mnie coś nowego! Chciałam po prostu zabłąkać się do tego przedziwnego świata aniołów, bo w nim jeszcze nie byłam. Interesowało mnie jak autorka wyobraża sobie anioły, no i czy będą jakieś... upadłe ;> Zapoznanie się z historią o niebiańskich stworzeniach stanowiło dla mnie pociągająca perspektywę. Opowieść o młodej anielitce (dziewczyna jest w 3/4 człowiekiem w 1/4 aniołem) Clarze pochłonęłam więc w jeden dzień.

Clarę przeprowadza się do nowego miasta, by spełnić swoje pierwsze poważne anielskie zadanie.  Co jakiś czas nawiedza ją niepokojąca wizja przyszłości w której widzi płonący las... W niebezpieczeństwie zdaje się być przebywający w nim młody chłopak.. Czy zadanie bohaterki polega na uratowaniu go? 

Na początku jest chłopak, który przebywa wśród drzew.
Mniej więcej w moim wieku, już nie dziecko, ale jeszcze nie mężczyzna, ma może siedemnaście lat.
Nie jestem pewna, skąd to wiem.
Widzę tylko tył jego głowy, wilgotne ciemne włosy kręcą mu się na karku. Palące słońce wysysa soki ze wszystkiego, co żyje. Niebo na wschodzie ma dziwną pomarańczową barwę. Czuć gryzący zapach dymu. Przez chwilę przepełnia mnie tak przytłaczający żal, że aż trudno oddychać.
Nie wiem dlaczego.
Robię krok w stronę chłopaka i otwieram usta, żeby go zawołać, ale nie znam jego imienia.
Ziemia chrzęści mi pod stopami.
Usłyszał.
Zaczyna się odwracać.
Jeszcze chwila, a zobaczę jego twarz.
I wtedy wizja opuszcza mnie.
Mrugam i już jej nie ma.

Szybko okazuje się, że chłopakiem z wizji jest Christian. Clara poznaje go i od razu czuje, że łączy ich jakaś przedziwna więź. Christian fascynuje Clare, a wizje dają jej jasno do zrozumienia, że to właśnie on jest jej przeznaczony. Sprawy komplikują się gdy anielitka orientuje się, że Chris jest zajęty, a jego dziewczyna zaczyna szybko nienawidzi Clary. Na drodze bohaterki stanie natomiast Tucker, wredny, złośliwy, bezczelny niebieskooki kowboj, który szybko przejrzy Clarę na wylot. Między Tuckerem a Clarą narodzi się uczucie, którego dziewczyna nie będzie potrafiła przezwyciężyć. Anielitka będzie musiała dokonać naprawdę trudnych wyborów. Czy wypełni swoje zadanie? Jakie konsekwencje spotkają bohaterkę za igranie z losem? Czy miłość zwycięży z obowiązkiem? 

No cóż... na żadne z tych kluczowych pytań nie zyskamy jednoznacznej odpowiedzi po przeczytaniu pierwszego tomu trylogii. Zadanie i wizje Clary są nadal jedną wielką zagadką. Końcówka powieści jest bardzo zaskakująca. To oczywiście poczytuje jak najbardziej na plus, choć byłam nieco zirytowana tym, że pisarka skończyła w takim właśnie momencie, że podobała tak mało odpowiedzi. Jestem ogromnie ciekawa  także co stanie się z innymi postaciami... Bardzo mnie intryguje jakie tajemnice skrywa przyjaciółka Clary Angela, dziewczyna spłodzona przez złego anioła. Albo co ukrywa mama głównej bohaterki, która niechętnie mówi o swojej przyszłości. Autorka w oczywisty sposób zadbała o to, by czytelnicy chcieli poznać dalszej części tej historii. Ja z pewnością po nie sięgnę.. :) 

Moja ocena 7/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz